MyChemicalDestroya
-A więc była to ciemna, burzowa noc....-zaczął od nowa Frank. Szliśmy już do tego bezpiecznego miejsca kolejną godzinę. Czułem, jakbyśmy robili ciągle kółko i nie mogli się stąd wyrwać. Naprawdę niezbyt miłe uczucie. Nie polecam.-Padał deszcz. Kapturek umarł. Koniec!-zaśmiał się głośno przestraszając wrony które od razu odleciały jak najdalej od nas.Zaśmiałem się cicho idąc za nim spokojnie. Chłopak w sumie nie był już taki straszny jak na początku. tylko te jego oczy... Były koloru miodowego, a gdy na mnie patrzył, to iskrzyły, jakby miał tam zamknięty żywy ogień. Tak, wiem, moje myśli są dziwne, a umysł delikatnie nadwyrężony ciągłym myśleniem, dlaczego obudziłem się przy własnym grobie 2 dni przed Halloween, czyli najstrasznijeszym świętem, które znałem od dziecka. Matka zawsze je uwielbiała. Kochała przebierać się i chodzić po domach, oczywiście ciągając mnie i żebrając o cukierki, jakbyśmy nie mieli własnych. Ja wolałem wtedy ukryć się w domu i spać spokojnie w swoim łóżku, lub też czytać książki, które moja babka przywiozła z podróży. Sam nie wiem gdzie ona nawet jeździła. Po prostu lubiła być gdzieś, gdzie jej jeszcze nie było. Niedawno mówiła, że popłynie kiedyś statkiem do Ameryki i osiądzie tam na stałe.
Właśnie wtedy zacząłem się trząść. Nie zdążyła. Gruźlica wykończyła ją całkowicie, a ja zostałem sam z ojcem na głowie, który na siłę wciskał mi różne kobiety do łóżka, oraz matka, która mimo mojego młodego wieku chciała już, abym się ożenił. Ja nie wierzyłem w takie rzeczy i nie chciałem żenić się z kimś z przymusu. Chciałem znaleźć kogoś, kogo pokocham całym sercem oraz całą duszą. Co da mi związek z kimś, kto będzie tylko patrzył na moją pozycję. Syn burmistrza. Wielkie mi halo, przecież ja im nie pomogę się wypromować. Z takimi rzeczami to do mojego brata, który wziął już sobie 4 żonę, bo poprzednia także mu się znudziła po jakimś czasie. To nie było dla nich dobre, ale co ja poradzę. Same mu się do łóżka pchały, to niech teraz poniosą konsekwencję swoich czynów.
-Gerard?-usłyszałem cichy głos tuż nad swoim uchem. Od razu podniosłem wzrok i ujrzałem przed sobą uroczą twarz Frania. Jego twarz jakby nabrała jaśniejszych kolorów, a policzki zaróżowiły się.-Stoisz tu tak od kilku minut. Coś nie tak? Źle się czujesz?-zapytał spokojnie dotykając mojego czoła, a ja przymknąłem oczy czują przyjemne zimno.-Masz gorączkę. Chodź.-pociągnął mnie za sobą do zniszczonego pałacyku w środku lasu.
-Wow, kiedy znaleźliśmy się w lesie? Przecież jeszcze niedawno byliśmy na cmentarzu.-powiedziałem cicho.
-Zemdlałeś i połowę drogi musiałem cię tachać.-zaśmiał się próbując otworzyć drzwi.-Kurde. Wygląda na to, że są zakneblowane od środka.-westchnął zrezygnowany.
Odsunąłem go spokojnie i wyważyłem drzwi jednym zdolnym kopnięciem. Uśmiechnąłem się dumnie i przepuściłem go przodem, abym mógł mu się przyjrzeć z tyłu. Nie widziałem nikogo z tak ładnymi nogami i kształtnymi biodrami, które kołysały się lekko. Miał w sobie coś z kobiety, ale to może wina tych przydługich, ciemnobrązowych włosów, które zasłaniały czasem jego dziecięce rysy. Gdybym miał podać jego wiek, to dałbym mu może....13 lat? Albo 14. Tak, myślę, że miałby około tylu lat. Gdy już się odwrócił, to przestałem się w niego wpatrywać, bo to byłoby dla niego pewnie niezręczne.
Sam pewnie nie byłem jakoś przystojny. Moje czarne włosy zawsze są roztrzepane, a ja nawet nie staram się ich układać, czy też zawiązywać, bo takie mi się podobają. Lubię, gdy wiatr wieje mi w twarz, a ja czuję, jak one delikatnie poruszają się. Moje oczy....Cóż. Nudna, oliwkowa zieleń. Nic wielkiego, ale podobno to często spotykany kolor u mężczyzn. Tak przynajmniej mówił mi mój ojciec.
-Gerard no nie zasypiaj.-chłopak potrząsnął mną, a ja impulsywnie zacisnąłem dłonie na jego słabych ramionach. Syknąłem i popatrzyłem mu w oczy w których teraz malował się strach.-Gerry....Spokojnie....-Frank zabrał delikatnie moje dłonie i przyłożył jedną z nich do swojego policzka a pode mną ugięły się kolana.
-Przepraszam Frankie.-pobiegłem do najbliższego pokoju i zamknąłem się w nim, aby nie rzucić się na chłopaka. Już sam nie wiem, co się ze mną dzieje.
No, rozdział nie był zbyt długi, ale... Dobrze ci poszło napisanie jego, więc duży plus! c: Opisy są lepsze... Dialog jest, więc w sumie to nie mam się czego przyczepić, oprócz długości. Postaraj się też bardziej wyjaśniać niektóre sytuacje, opisywać jeszcze bardziej miejsce, bo jak widzę ani z opisami postaci nie masz problemu, ani z opisami historii poszczególnych ludzi również. ;)
OdpowiedzUsuńOgółem, pomysł oryginalny, więc uważam, że co do ciągu dalszego nie wymyślisz czegoś mega oklepanego. ^^
Dużo weny Ci życzę i z niecierpliwością czekam na następny rozdział! ^^