Maya
Ojciec Franka przyjechał tutaj z dziewczyną z którą mój kuzyn przyjaźnił się w przeszłości. Od razu wiedziałam, że chodzi o wrobienie Iero w ślub, a jak. Jego rodzice są po rozwodzie, ale zgadzają się w jednym. Ich syn nie może być pedałem, bo inaczej oznacza to, że jest potępiony, lub opętany przez demony. To okropne, ale tak niestety jest. Rodzina Iero od zawsze była bardzo religijna, więc gdy Frank wyznał im, że jest gejem, to omal na zawał nie padli. Byłam przy nim wtedy i wspierałam go, jak tylko umiałam.
Do tego jego miłość, Jack odrzucił jego uczucia i wyjechał z kraju. Słuch po nim zaginął. W tamtym momencie chłopak odepchnął mnie na bok i zaprzyjaźnił się z Jamią. Ich rodzice dyskutowali już o ślubie pomimo ich młodego wieku. Po dłuższym czasie Franio wyjechał z mamą do NJ, a ojciec został w ich starym domu. Założył nową rodzinę, ale nie zapominał o synu, a to dobre. Odwiedzał go co weekend i zabierał do siebie.
Z czasem zostałam odrzucona z tej rodziny, bo byłam inna. Mam 23 lata, nie chodzę do szkoły, nie mam chłopaka, ani domu, gdzie mogłabym mieszkać. Na szczęście ciocia Linda przygarnia mnie od czasu do czasu, a ja w tym czasie odnawiam więź z moim kochanym kuzynem, bo on jest taki jak ja. W połowie człowiek, a w połowie kot. Nikt o tym nie wie, bo przed laty było to tylko nasz sekret i nikt nie miał prawa o nim wiedzieć. Tylko nasza dwójka.
A teraz on powiedział o tym temu Gerardowi, jednak....Nie mam do niego żalu, bo wiem, co do niego czuję. Kiedyś napisał do mnie list z tym wyznaniem. Chyba z milion razy napisał, że go kocha i że umrze, jeśli ten się kiedykolwiek dowie, jak bardzo to uczucie go gnębi. Tak, właśnie. Gnębi.
Tak to jest, gdy spojrzy się na kogoś i zakocha się od pierwszego wejrzenia. Odradzałam mu spotykania się z nim, ale ten idiota nigdy mnie nie słuchał, więc wiedziałam, że tak to się skończy. Będzie miał złamane serce, albo będą razem do końca życia. Jeśli temu Gerardowi naprawdę zależy, to postara się o to, aby Frank był szczęśliwy i czuł tą miłość.
-A więc, Frank...Pamiętasz Jamię Nestor?-zapytał ojciec.-Zobacz, na jaką śliczną, młodą kobietę wyrosła.
-Widzę.-chłopak uśmiechnął się sztucznie. -Co tu robicie o takiej porze i w jakim celu przywiozłeś tu ją?-mruknął.
Oh, a wspominałam już, że Jamia zdradziła jego największy sekret i publicznie wyśmiała go przed całą szkołą?
-Spokojnie, Frankie...-usiadłam obok niego, a ta suka rzuciła mi nienawistne spojrzenie.
Zignorowałam to i starałam się uspokoić kuzyna, aby się na nią nie rzucił.
-Chyba już najwyższa pora, Frank, abyś znalazł sobie kogoś, kto będzie z tobą na zawsze.
Rozmowa przerodziła się w kłótnie i zmuszanie biedaka do ślubu w tak młodym wieku. Tak, jakbym widziała swoich rodziców. Też kazali mi się ożenić, a wtedy uciekłam z domu, jak najdalej od nich. Nikt nie miał prawa mówić mi, co mam robić.
Opuściłam dom ciotki i poszłam po tego chłopaka Franka. Gerd od razu przyszedł ze mną, aby bronić chłopaka. Uderzył jego ojca i objął Frania w pasie.
-Nie możecie wydać go za mąż, bo on jest mój.-powiedział chłodno.-Jeżeli za kogoś wyjdzie, to tylko za mnie i za nikogo innego.
-Gera...
-Cicho, Frank.-mruknął i spojrzał na niego. Jego spojrzenie od razu złagodniało i uśmiechnął się do niego.-Kocham cię, więc chcę dla ciebie jak lepiej.-pocałował go krótko. Znów spojrzał na rodziców chłopaka.-Zamierzam poślubić waszego syna w ciągu miesiąca.
Kompletnie mnie zatkało, jak i pozostałych tu obecnych. W końcu jednak....Ktoś im się postawił. Ja chyba powinnam zrobić to samo i pojechać pogadać z moimi rodzicami. Ale to nie teraz. Może dam sobie jeszcze tydzień, albo dwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz