grudnia 03, 2014

Tell me how love kills | VIII

Frank
Obudziłem się, gdy słońce wzeszło na niebo. Gee jeszcze spał, ale wciąż czuwał obejmując mnie w pasie i nie pozwalając uciec. Zdawało mi się, że gdy zasnąłem on powiedział coś ważnego. Może zgodzi się to dla mnie powtórzyć, jeśli go o to ładnie poproszę, albo będzie udawał, że nic się nie stało, jak zwykle.
Spokojnie patrzyłem na niego i bawiłem się jego długimi włosami. Chłopak mruknął coś przez sen. Najwidoczniej to musiało być coś nadzwyczaj ciekawego, bo jęknął cicho i przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie. Czy on miał jakiś zboczony sen? Nie wiem, ale jakoś mi się to nie podoba...Jest bliżej, niż był kiedykolwiek. Teraz, gdy już go mam, to boje się, że stracę go przez własną głupotę. Nie potrafię jakoś specjalnie dobierać słów, ani nie wiem, kiedy powinienem kogoś przytulić, albo pocałować. Jeżeli zaczęliśmy tworzyć jakiś związek, to ja nie mam o tym pojęcia, bo chyba muszę zostać o tym poinformowany listem, aby zrozumieć.
Gerard jest strasznie słodki, gdy śpi. Wygląda tak niewinnie. Nie to, że normalnie taki nie jest, ale jak mnie widzi, to czuję, że najchętniej by mi przypierdolił, albo zgwałcił na miejscu, więc czasem mnie to dziwi, że zakochałem się właśnie w nim. Miałem tyle innych osób do wyboru, ale nie. Musiałem się uprzeć na chłopaka, który był zaręczony i który zupełnie nie odwzajemniał moich uczuć. Może teraz to się zmieniło, może coś do mnie czuję....To by mnie bardzo ucieszyło....
-Fraankiee...-ścisnął mnie bardziej.-O, już nie śpisz, kochanie?
Pogłaskał mnie po policzku, a ja zarumieniłem się mocno. Podobało mi się to. Strasznie. Chciałem pozostać w tym jeszcze chwilę, ale Gerd zabrał dłoń i musiałem się nacieszyć wspomnieniem tego i ciepłem, jakie zostawiło.
-Niedawno wstałem-uśmiechnąłem się lekko.-Jak ci się spało?
-Wyśmienicie, bo ty tu byłeś.-rzucił się na mnie i spojrzał mi w oczy.-Oj Franuś, jaki ty czerwony.-zaśmiał się cicho.
-Daj spokój.- mruknąłem i odwróciłem wzrok.
Szatyn pochwycił moją twarz w swoje dłonie i pocałował mnie czule. Na początku byłem troszkę zdziwiony, ale po chwili oddałem pocałunek. Wczepiłem palce w jego włosy.
-Co robicie, chłopcy?-usłyszałem.
Spojrzałem w stronę drzwi i zobaczyłem Mayę. No świetnie, Teraz dostanę opieprz za to wszystko. Wiem o tym, bo pewnie zaraz pójdzie powiedzieć o tym mojej mamie.
-Staramy się pieprzyć, ale przeszkadzasz.-mruknął Gerard.
Zarumieniłem się jeszcze bardziej.
-Frank, jesteś niemożliwy.-westchnęła.-Mama cię woła. Chcę z tobą pogadać.
-Okej, już idę.-chciałem wstać, ale on mnie zatrzymał.-Gee, naprawdę muszę iść...
-Nie musisz...-zamruczał i znów mnie pocałował.
Niestety dziewczyna wyrwała mnie i pociągnęła za sobą do domu. Już mogę się domyślić o co chodzi. Przed domem stoi wóz mojego ojca. Świetnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz