Nie chodziliśmy do szkoły przez cały tydzień, bo Gerard nagle się napalił na to, aby pieprzyć się po całym domu. Oczywiście byłem temu przeciwny, ale patrzył na mnie tak, że w końcu musiałem się na to zgodzić. Jeden dzień sobie odpuścił, bo jak sam powiedział, będzie musiał jeździć na wózku inwalidzkim, jeśli tak dalej pójdzie. Ale to nie moja wina, sam tego chciał.
-Jesteś głodny?-zapytałem, gdy usiadł przy stole w kuchni.
-A co mi ugotujesz, kochanie?-przetarł oczy i spojrzał na mnie uśmiechając się szeroko.-Cześć.
-Głupek.-pokręciłem głową nakładając na talerz jajecznicę.
Podałem mu posiłek, a sam usiadłem naprzeciwko i wpatrywałem się w niego, jak w obrazek. Niestety do kuchni wszedł zaspany Mikey i też zażądał jedzenia, więc musiałem oderwać wzrok od szatyna i przygotować jeszcze coś do jedzenia młodszemu Way'owi.
-Skoro już tu tak jakby mieszkasz, Frank, to mogę cię prosić, abyście nie pieprzyli się gdzie popadnie i w środku nocy też?-powiedział ziewając.
Zamurowało mnie, więc nic nie odpowiedziałem, tylko wpatrywałem się w patelnie starając się nie przypalić jedzenia.
-To nie nasza wina, że podsłuchujesz w nocy. Powinieneś już dawno spać, gdy dorośli się bawią.-Gerard upił łyk kawy i spojrzał karcąco na brata.-Mówiłem ci, że nie zamierzam robić tego, co podoba się innym. Teraz skupiam się całym sobą na sobie i na Franku, bo to jest dla mnie najważniejsze.
Zrobiło mi się okropnie gorąco. Uchyliłem lekko okno i zaczerpnąłem świeżego powietrza.
-Świetnie, więc jak przyjedzie Ray, to też wam zrobimy słuchowisko!-krzyknął i opuścił kuchnie.
Westchnąłem smutno i oparłem się o blat wyglądając na zewnątrz. Szatyn przytulił mnie od tyłu i dał mi krótkiego buziaka w usta.
-Nie martw się kochanie. Będzie dobrze. Mikey ma dziś gorszy dzień.-uśmiechnął się pocieszająco.-Dzisiaj mam badania.
-Pójść z tobą?-zapytałem od razu.
Gerard tylko pokręcił głową.
Przed południem ubrał się i opuścił mieszkanie. Zostałem sam na sam z Mikey'em, który nie był już zły. Wydawał się być zadowolony z jakiegoś powodu, ale nawet go o to nie pytałem. Postanowiłem spędzić trochę czasu w pokoju mojego chłopaka i poprzeglądać jego rzeczy. Od długiego czasu chciałem to zrobić, ale nie mogłem, bo w większość spędzałem tu tylko noce. Albo pieprzyłem się z nim.
Gerard nigdy nie mówił za dużo o sobie. Wolał ciągle, abym opowiadał o sobie, o tacie i o Andy'm. Chciał wiedzieć wszystko na mój temat. Rozumem to, ale teraz jest moja kolej na poznanie go. Usiadłem przed dużą, starą szafą w jego pokoju. Zacząłem przeglądać wszystkie papiery, zdjęcia, rysunki. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak pięknie rysował. Chłopak naprawdę miał talent. Odłożyłem obraz i wróciłem do przeglądania reszty rzeczy. Znalazłem jego stary pamiętnik. Nie chciałem przeglądać jego aż tak prywatnych rzeczy, ale skoro jesteśmy parą, to nie powinniśmy mieć przed sobą tajemnic. Otworzyłem go na pierwszej stronie.
"Drogi pamiętniku.
Jestem okropny. W szkole przeczytałem dziennik tego chłopaka. Ma chyba zaledwie 12 lat! To jest chore, żeby aż tak mu odbijało na moim punkcie!"
Potem pisał coś jeszcze o tym dzieciaku. Z tego co pisał, dzieciak naprawdę musiał go kochać, skoro aż tak się dla niego poniżał. Dawał się bić i wykorzystywać na wszelkie sposoby, byleby tylko zwrócić na siebie jego uwagę. Przewróciłem kartki do ostatniej strony.
"Ten dzieciak....Przecież mówili, ze umarł.
Teraz nagle widzę jego nazwisko. Śni mi się po nocach. To on. Frank. Frank Iero."
Moje serce zabiło mocniej. Gerard mnie znał wcześniej? I dlaczego byłem martwy?
"Frank, to ten dzieciak, którego pobili moi koledzy pięć lat temu.
Urósł znacznie i nie jest już dzieckiem. Może teraz powinienem spróbować? Przecież nie jest już mały, ma 17 lat i może być ze mną."
Więc to Gerard jest tym chłopakiem, który kiedyś złamał mi serce? Przecież on nie jest do niego podobny! To kłamstwo!
Starałem sobie przypomnieć jakieś fakty, aż do wypadku 12 kwietnia. Nie pamiętam nic. Nawet twarzy tamtego chłopaka. To okropne.
Schowałem twarz w dłoniach i rozpłakałem się. Zaraz potem zabrałem swoje rzeczy i pobiegłem do domu. Nie chciałem tu być. Nie po tym, czego się dowiedziałem.
-Hej młody, co jest?-Andy spojrzał na mnie znad gazety.
Chciałem coś powiedzieć, ale płacz ściskał mi gardło. Wbiegłem do swojego pokoju. Wieczorem Gerard do mnie dzwonił, ale nie odbierałem. Musiałem odpocząć i uporządkować myśli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz