Mikey
Obudziłem się przed wszystkimi. Spojrzałem na łóżko brata z zazdrością. Przyciskał do siebie Franka i pewnie w najbliższym czasie nie zamierzał go zostawić. Ciekawe jakbym......
Wziąłem telefon i zrobiłem zdjęcie akurat w dobrym momencie. To nie wyglądało jak przyjacielskie przytulenie, bo kto śpi ze swoim najlepszym przyjacielem w jednym łóżku. Od razu wysłałem to do chłopaka mojego brata. Miałem dość patrzenia na ten cały syf i postanowiłem wziąć tą sprawę w swoje ręce.
-A ty co robisz?-dziewczyna spojrzała na mnie podejrzliwie.-Czyżbyś mi robił zdjęcia, gdy spałam, co?
-Nie, robiłem zdjęcie mojemu bratu, bo jest taaaaki słodki.-przewróciłem oczami.
-A ja to nie?!-zerwała się na równe nogi.
Westchnąłem ciężko i pokręciłem głową. Pokazałem dziewczynie, gdzie może się umyć, a sam zostawiłem ją i zszedłem na dół. Mama pojechała beze mnie i pewnie będzie mi to później wypominać, ale co tam. Wolę siedzieć w domu i ich pilnować, aby nie zrobili czegoś głupiego.
-Bu!-dziewczyna wparowała do kuchni.-Głoooodna jestem w cholerę!
-A nie przytyjesz przez to, hmm?-spojrzałem na nią spokojnie.
Maya obrzuciła mnie nienawistnym spojrzeniem i zabrała mi mój talerz ze śniadaniem. Musiałem zrobić sobie coś innego, ale lodówka była pusta. Poszedłem się ubrać i już miałem wyjść do sklepu, ale dziewczyna mnie zatrzymała.
-Mogę też iść?-zapytała.
-Zjadasz mi śniadanie i jeszcze się pytasz?-mruknąłem. Młoda kobieta zrobiła smutną minkę, a ja nie mogłem jej odmówić.
Zabrałem ją ze sobą na zakupy. Zamiast do sklepu, poszliśmy coś zjeść na mieście. W tym czasie wypytałem dziewczynę o wszystko, co łączyło ją i Franka. Okazało się, że to jego bliska kuzynka i akurat była w okolicy i postanowiła go odwiedzić. Miło, jak na nią. Zwykle nikt z rodziny nie odwiedzał chłopaka, tylko mieszkał on sam z matką. Wydawało mi się, że inni unikają ich, bo coś było kiedyś nie tak. Może jakiś sekret z przeszłości, który w końcu wyszedł na jaw? Może Frank, to tak naprawdę nie Frank, tylko jakiś zombie wysysacz mózgów?
Pokręciłem głową. Boże, o czym ja ostatnio myślę. Tylko mam same głupoty w głowie.
-To jak poznałeś Franka?-zapytała Maya.
-Któregoś dnia jeździłem na rowerze, a on wpadł mi po koła i połamałem mu rękę. Powiedział, że nie poskarży się mamie, jeśli zostanę jego przyjacielem. Jak się zgodziłem, tak do tej pory nie wygadał.-uśmiechnąłem się dumnie.
-Piękna przyjaźń.-zaśmiała się.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a potem zebraliśmy rzeczy, które kupiliśmy i ruszyliśmy do domu. Tam czekała nas nie miła niespodzianka....
-A ty co robisz?-dziewczyna spojrzała na mnie podejrzliwie.-Czyżbyś mi robił zdjęcia, gdy spałam, co?
-Nie, robiłem zdjęcie mojemu bratu, bo jest taaaaki słodki.-przewróciłem oczami.
-A ja to nie?!-zerwała się na równe nogi.
Westchnąłem ciężko i pokręciłem głową. Pokazałem dziewczynie, gdzie może się umyć, a sam zostawiłem ją i zszedłem na dół. Mama pojechała beze mnie i pewnie będzie mi to później wypominać, ale co tam. Wolę siedzieć w domu i ich pilnować, aby nie zrobili czegoś głupiego.
-Bu!-dziewczyna wparowała do kuchni.-Głoooodna jestem w cholerę!
-A nie przytyjesz przez to, hmm?-spojrzałem na nią spokojnie.
Maya obrzuciła mnie nienawistnym spojrzeniem i zabrała mi mój talerz ze śniadaniem. Musiałem zrobić sobie coś innego, ale lodówka była pusta. Poszedłem się ubrać i już miałem wyjść do sklepu, ale dziewczyna mnie zatrzymała.
-Mogę też iść?-zapytała.
-Zjadasz mi śniadanie i jeszcze się pytasz?-mruknąłem. Młoda kobieta zrobiła smutną minkę, a ja nie mogłem jej odmówić.
Zabrałem ją ze sobą na zakupy. Zamiast do sklepu, poszliśmy coś zjeść na mieście. W tym czasie wypytałem dziewczynę o wszystko, co łączyło ją i Franka. Okazało się, że to jego bliska kuzynka i akurat była w okolicy i postanowiła go odwiedzić. Miło, jak na nią. Zwykle nikt z rodziny nie odwiedzał chłopaka, tylko mieszkał on sam z matką. Wydawało mi się, że inni unikają ich, bo coś było kiedyś nie tak. Może jakiś sekret z przeszłości, który w końcu wyszedł na jaw? Może Frank, to tak naprawdę nie Frank, tylko jakiś zombie wysysacz mózgów?
Pokręciłem głową. Boże, o czym ja ostatnio myślę. Tylko mam same głupoty w głowie.
-To jak poznałeś Franka?-zapytała Maya.
-Któregoś dnia jeździłem na rowerze, a on wpadł mi po koła i połamałem mu rękę. Powiedział, że nie poskarży się mamie, jeśli zostanę jego przyjacielem. Jak się zgodziłem, tak do tej pory nie wygadał.-uśmiechnąłem się dumnie.
-Piękna przyjaźń.-zaśmiała się.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a potem zebraliśmy rzeczy, które kupiliśmy i ruszyliśmy do domu. Tam czekała nas nie miła niespodzianka....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz