New Jersey.
Zwykle o tej porze roku jest to małe, zachmurzone miasteczko, gdzie zwykle nie dzieje się nic ciekawego. Mieszkańcy żyją swoim życiem, chcąc przeżyć z dnia na dzień nie umierając przy okazji z nudów. Miasto to pamięta czasy, gdy było dość niebezpieczne, a w środku dnia na ulicy można było zostać postrzelonym przez bandytę, który chwilę później zabijał sam siebie, bo jak się okazywało, był wariatem.
Mieszkańcy nie byli ze sobą jakoś specjalnie zżyci. Każdy powiedział sobie ciche 'dzień dobry' mijając się w drodze na niedzielną mszę do kościoła, ale nic więcej poza tym. Poza tym, kto będzie szukał przyjaciół wśród ludzi, którzy są zakłamani i tylko czekają na twój upadek.
Rodzina Way'ów była szczególnie pomijana przez swoje dziwne intrygi. Parę lat temu przyjechała tu kobieta w ciąży wraz ze swoim mężem. Dziecko urodziło się i nadano mu imię Gerard. Po trzech latach przyszedł na świat jego brat, Mikey. Niestety młodszy chłopak musiał wychować się tylko z matką i starszym bratem, bo ojciec postanowił odejść szukając szczęścia w innym mieście. Donna Way była bardzo związana z tym miejscem, więc postanowiła tu zostać wraz z dwójką dorastających synów.
Synowie weszli w wiek nastoletniego buntu, ale nigdy nie sprawiali matce większych kłopotów z czymkolwiek. Byli mała, kochającą się rodzinką. Z powodu braku pieniędzy, kobieta postanowiła oddać starszego syna w ręce państwa Bower, a właściwie w ręce ich syna. Jamie'mu podobał się Way, a mały książę zawsze dostawał to, czego chciał.
Gerard zawsze był cichym i spokojnym dzieckiem. Trzymał się na uboczu, a w wieku 8 lat zaczął fascynować się śmiercią. Nic dziwnego, że jego ulubione miejsce do spędzania czasu, to Fairmount Cemetery. Chłopak zwykle siada gdzieś na drzewie i obserwuje ludzi, którzy płaczą nad grobami swoich bliskich.
Całkiem niedawno, a jakiś rok temu, wprowadziła się tu matka z synem. Kobieta właśnie rozwiodła się ze swoim mężem, który został w Belleville, a ona zabrała syna i przyjechała tutaj, do Newark. Frank zdecydowanie nie był cichym dzieckiem. Lubił hałasować tak bardzo, że budził połowę okolicy o 4 nad ranem, bo zaczynał brzdękolić na swojej gitarze. Jego ubiór, jak i zachowanie potrafiły odpychać, ale gdy poznało się chłopaka lepiej, to można było zobaczyć, jaki jest on na prawdę.
Bardzo łatwo przyszło mu zaprzyjaźnienie się z Mikey'em, który zwykle nie jest skłonny do kolegowania się z osobami jego pokroju. Po długich staraniach dał się jednak przekonać i zakolegował się z Frankiem, co zaowocowało piękną przyjaźnią. Młody Iero potrafił się nieźle bić, więc nie raz obronił tyłek Way'a przed bandziorami z ulicy.
Chłopcy dość często powierzają sobie różne sekrety, a zwłaszcza miłosne. Frank jest mocno zakochany w Gerardzie, a że Mikey głupi nie jest, to to zauważył. Jednak nie powiedział o tym bratu, bo wiedział, że to byłoby nie fer wobec jego najlepszego przyjaciela. Postanowił trzymać język za zębami i całkiem nieźle mu to idzie.
Na razie.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz