Jamie
Byłem wściekł na Gerarda, który ciągle spędzał czas z tym Frankiem. Ostatnio nie miał dla mnie ani chwili. Moi rodzice byli z tego powodu niezadowoleni. Ustaliliśmy, że razem z Gerardem wyjedziemy stąd i zajmiemy się firmą mojego ojca. Mieliśmy wziąć ślub ze sobą. Tak było planowane już lata temu, ale on teraz zamiast zająć się mną, to zapałał miłością, do jakiegoś pedała.
On zawsze taki był. Niby jakiś tajemniczy i trzymał się z daleka od ludzi, ale jak czegoś chciał, to od razu musiał to mieć, bo inaczej obrażał się jak jakieś małe dziecko. Nie podobało mi się w nim wiele rzeczy, ale jakoś to przetrzymywałem, bo moja matka na mnie naciskała, a strasznie zależało mi na tym, aby była szczęśliwa. To moje jedyne marzenie. Zaraz po tym, aby poślubić tego kretyna bez mózgu.
Muszę go jakoś znów zaciągnąć do łóżka. Wtedy zgadza się na wszystko, byleby tylko sobie ulżyć. Wymuszę na nim ten ślub, albo zaciągnę go do urzędu siłą. Nie będę się z nim cackał. Obiecał mi coś, więc musi tej obietnicy dopełnić.
-Jamie, kochanie, byłeś u Gerarda?-zapytała moja matka.
-Tak mamusiu.-uśmiechnąłem się.-Było okej. Pogadałem z nim o tym zdjęciu i już mi wszystko wytłumaczył. To jego przyjaciel i akurat u niego nocował. Mikey zrobił mu kawał.
-Mikey...Mikey...-kobieta zastukała palcem w brodę i zamyśliła się na chwilę.-A czy on ci się może nie podoba, co?-spojrzała na mnie z błyskiem w oku.
Zapewne miała już kolejny podły pomysł na to, jak mnie zeswatać.
-Nie, Mikey jest typem gościa, który ciągle siedzi w domu. Jest nudny. Wolę jego brata, Gerarda.-posłałem kobiecie lekki uśmiech.
Naprawdę lubię Gerarda, więc nie muszę udawać, że mi się podoba. Jest inni, niż inni i chyba to mi się w nim najbardziej podoba. Podobają mi się osoby z tajemnicami. Są ciekawe. Lepsze, niż zwykli, nudni ludzie.
-Rozumiem.-kobieta westchnęła ciężko.-Ale jeśli Gerard się wycofa, to wiesz, że czeka cię Mikey.-powiedziała spokojnie.
Skinąłem głową. Dopiłem swoją herbatę i opuściłem dom. Musiałem poważnie porozmawiać z moim chłopakiem o naszym związku. Szykuje się poważna rozmowa między nami, która na pewno go nie ominie.
Zapukałem do drzwi, a on otworzył mi od razu. Na rękach trzymał małego, śpiącego kota. Nie wiedziałem, że ma jakieś zwierzątko. Kiedy je przygarnął?
-Oh, hej Jamie.-uśmiechnął się do mnie wesoło.-Co tam?
-Musimy pogadać.-mruknąłem nie odwracając wzroku od zwierzaka.
Denerwowały mnie koty. Od zawsze. Dlatego nigdy nie miałem żadnego. Wolałem mieć szczury. Właśnie takie zwierzaki mi odpowiadały. Ciche i spokojne.
Zapewne miała już kolejny podły pomysł na to, jak mnie zeswatać.
-Nie, Mikey jest typem gościa, który ciągle siedzi w domu. Jest nudny. Wolę jego brata, Gerarda.-posłałem kobiecie lekki uśmiech.
Naprawdę lubię Gerarda, więc nie muszę udawać, że mi się podoba. Jest inni, niż inni i chyba to mi się w nim najbardziej podoba. Podobają mi się osoby z tajemnicami. Są ciekawe. Lepsze, niż zwykli, nudni ludzie.
-Rozumiem.-kobieta westchnęła ciężko.-Ale jeśli Gerard się wycofa, to wiesz, że czeka cię Mikey.-powiedziała spokojnie.
Skinąłem głową. Dopiłem swoją herbatę i opuściłem dom. Musiałem poważnie porozmawiać z moim chłopakiem o naszym związku. Szykuje się poważna rozmowa między nami, która na pewno go nie ominie.
Zapukałem do drzwi, a on otworzył mi od razu. Na rękach trzymał małego, śpiącego kota. Nie wiedziałem, że ma jakieś zwierzątko. Kiedy je przygarnął?
-Oh, hej Jamie.-uśmiechnął się do mnie wesoło.-Co tam?
-Musimy pogadać.-mruknąłem nie odwracając wzroku od zwierzaka.
Denerwowały mnie koty. Od zawsze. Dlatego nigdy nie miałem żadnego. Wolałem mieć szczury. Właśnie takie zwierzaki mi odpowiadały. Ciche i spokojne.
-Wejdź.-przepuścił mnie w drzwiach.
Wszedłem do środka. Od razu poszliśmy do jego pokoju i zamknęliśmy drzwi. Chłopak cały czas trzymał tego pchlarza w rękach.
-Może...Zabawimy się dziś tak, jak kiedyś, hmm?-zamruczałem mu do ucha.
Gerard tylko uśmiechnął się i odłożył kota. Przyczepił się do mojej szyi i zaczął rozpinać zamek od spodni. Chcieliśmy się już rozerwać, ale kot zaczął przeraźliwie miauczeć. Patrzył z wyrzutem na swojego właściciela, który g obudził.
-Wybacz mi, muszę się na razie zająć kotem.-westchnął.
Nigdy z tego nie rezygnował, a teraz tak nagle musiał zająć się kotem? Co jest z nim kurwa nie tak?
-Co ty teraz z tym kotem, co?-mruknąłem.
-Bo to mój kot. Poison, to mój kochany futrzak.-pocałował go w łeb, a kot zamruczał z aprobatą.
Wyglądało na to, że ten Poison zajął moje miejsce w jego życiu.
-A więc niech ten kot zrobi ci dobrze, bo ja nie zamierzam maczać w tym palca.-warknąłem i wyszedłem z jego domu.
Miałem dość jego głupiego zachowania. Ale, nie. Ja tego tak nie zostawię. On jeszcze się mną zainteresuję.
Wszedłem do środka. Od razu poszliśmy do jego pokoju i zamknęliśmy drzwi. Chłopak cały czas trzymał tego pchlarza w rękach.
-Może...Zabawimy się dziś tak, jak kiedyś, hmm?-zamruczałem mu do ucha.
Gerard tylko uśmiechnął się i odłożył kota. Przyczepił się do mojej szyi i zaczął rozpinać zamek od spodni. Chcieliśmy się już rozerwać, ale kot zaczął przeraźliwie miauczeć. Patrzył z wyrzutem na swojego właściciela, który g obudził.
-Wybacz mi, muszę się na razie zająć kotem.-westchnął.
Nigdy z tego nie rezygnował, a teraz tak nagle musiał zająć się kotem? Co jest z nim kurwa nie tak?
-Co ty teraz z tym kotem, co?-mruknąłem.
-Bo to mój kot. Poison, to mój kochany futrzak.-pocałował go w łeb, a kot zamruczał z aprobatą.
Wyglądało na to, że ten Poison zajął moje miejsce w jego życiu.
-A więc niech ten kot zrobi ci dobrze, bo ja nie zamierzam maczać w tym palca.-warknąłem i wyszedłem z jego domu.
Miałem dość jego głupiego zachowania. Ale, nie. Ja tego tak nie zostawię. On jeszcze się mną zainteresuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz