3 miesiące później
Gerard był jak jakiś opętany. Ciągle jadł, a brzuch mu rósł i rósł. Wyglądał tak, jakby był już w co najmniej szóstym miesiącu ciąży, ale to jeszcze nie jest nawet połowa! Jest rozpieszczony, a co tu dopiero będziemy mówić o dziecku.
-Frankie, kochanie! Jestem głodny!
-Oho, zaczyna się. Muszę kończyć Mikey, bo twój brat jest naprawdę NIEZNOŚNY.-powiedziałem głośno.
-Okej.-zaśmiał się Mikey.-Nara tatuśku!
-Frank! Ja chcę przemalować sobie włosy!-krzyknął Gerard w salonu.
-Japierdole, zabijcie mnie teraz.-udałem płacz i zaniosłem mu jedzenie.
Przyniosłem mu jeszcze jakiś duży koc, bo nie było za ciepło, jak dla niego. Dbałem o niego, bo tak strasznie się bałem, że zaraz poczuje się gorzej. Nie chciałem, żeby pojechał do szpitala i tam spędził resztę ciąży. Musiałem go mieć przy sobie w takiej chwili. Szatyn jest nieobliczalny. Całe noce potrafił płakać i mówić, że już nie chcę się z nim kochać. Zdecydowanie jakoś go przekonywałem używając ust, albo ręki, że chcę. Nie jeden raz musiałem wejść z nim pod prysznic, a on na zawołanie rzucał się na mnie i ocierał w taki sposób, że się nie powstrzymywałem.
Teraz też próbował zwrócić na siebie moją uwagę. Zaczepiał mnie, albo przygryzał wargę.
-Gerard, kusisz.-westchnąłem smutno kładąc się na kanapie.
Od razu poczułem ciężar jego ciała na swoich nogach. Jak można chcieć się pieprzyć 24/7? Zapytajcie Gerarda Way'a. On zna odpowiedź.
Otworzyłem jedno oko i spojrzałem na niego.
-Frankie, proszę!-jęknął ocierając się o moje krocze.
-Gerard, to złe dla dziecka. Lekarz nawet tak mówił.-powiedziałem powstrzymując się od rzucenia się na niego i wypieprzeniu go na dywanie.
-A jakbym wypieprzył twoją śliczną buźkę?-zamruczał sięgając do paska moich spodni.
Westchnąłem tylko i wstałem z kanapy.
-Jak się czujesz?-przykryłem go kocem i usiadłem tak, żeby nie mógł się z niego wydostać.
-Dobrze.-mruknął obrażony. Widziałem, jak pod kocem przebierał rękami w okolicach zamka swoich spodnie.
Udałem, że tego nie widzę. Już nie raz byłem przy nim, gdy robił sobie dobrze, ale zawsze byłem cicho. Teraz widziałem, jak się we mnie wpatruję, więc zareagowałem.
-Oh, Gerard!-jęknąłem, a on zaprzestał czynności i otworzył usta sapiąc głośno.
Znalazłem jego członka i pomogłem mu to dokończyć. Poszło bardzo szybko, jak na niego.
Resztę dnia chłopak męczył mnie tymi jego włosami i swoją wagą. Jak dla mnie wyglądał idealnie, co on chciał? Trochę zgrubiał, owszem, ale po ciąży to zejdzie. Zapiszemy go gdzieś i ustalimy dietę. Wróci do swojej formy. Będzie "mamusią Gee". Nawet Andy tak na niego mówi. Do uzyskania ślubu potrzebowałem zgody dorosłego opiekuna. Teraz oficjalnie nazywam się Frank Anthony Way. Gerard chciał, żebym już na zawsze został z nim i musiałem podpisać dodatkowe papiery o to wszystko. Nie wiedziałem, o co mu chodziło, bo przecież zostanę z nim do końca.
-Chcę mieć białe włosy....Albo takie blond, jak cholera....Ewentualnie rude.-mówił cały czas.
-Maluj się, jak chcesz. Rudy, zielony, czerwony, niebieski...-westchnąłem gładząc go po włosach.-Jak dla mnie piękny jesteś we wszystkim.
Na jego twarzy zakwitł uroczy uśmiech. Chłopak wtulił się w moje ramię i zasnął. Musiałem się natrudzić, żeby zanieść go do łóżka, ale w końcu mi się udało. Sam padłem obok niego i nie czekałem zbyt długo na sen.
Westchnąłem tylko i wstałem z kanapy.
-Jak się czujesz?-przykryłem go kocem i usiadłem tak, żeby nie mógł się z niego wydostać.
-Dobrze.-mruknął obrażony. Widziałem, jak pod kocem przebierał rękami w okolicach zamka swoich spodnie.
Udałem, że tego nie widzę. Już nie raz byłem przy nim, gdy robił sobie dobrze, ale zawsze byłem cicho. Teraz widziałem, jak się we mnie wpatruję, więc zareagowałem.
-Oh, Gerard!-jęknąłem, a on zaprzestał czynności i otworzył usta sapiąc głośno.
Znalazłem jego członka i pomogłem mu to dokończyć. Poszło bardzo szybko, jak na niego.
Resztę dnia chłopak męczył mnie tymi jego włosami i swoją wagą. Jak dla mnie wyglądał idealnie, co on chciał? Trochę zgrubiał, owszem, ale po ciąży to zejdzie. Zapiszemy go gdzieś i ustalimy dietę. Wróci do swojej formy. Będzie "mamusią Gee". Nawet Andy tak na niego mówi. Do uzyskania ślubu potrzebowałem zgody dorosłego opiekuna. Teraz oficjalnie nazywam się Frank Anthony Way. Gerard chciał, żebym już na zawsze został z nim i musiałem podpisać dodatkowe papiery o to wszystko. Nie wiedziałem, o co mu chodziło, bo przecież zostanę z nim do końca.
-Chcę mieć białe włosy....Albo takie blond, jak cholera....Ewentualnie rude.-mówił cały czas.
-Maluj się, jak chcesz. Rudy, zielony, czerwony, niebieski...-westchnąłem gładząc go po włosach.-Jak dla mnie piękny jesteś we wszystkim.
Na jego twarzy zakwitł uroczy uśmiech. Chłopak wtulił się w moje ramię i zasnął. Musiałem się natrudzić, żeby zanieść go do łóżka, ale w końcu mi się udało. Sam padłem obok niego i nie czekałem zbyt długo na sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz