listopada 25, 2014

Tell me how love kills | III

Frank
Gerard patrzył na mnie spokojnie. Zrobił kilka kroków i już myślałem, że mi przywali, ale on tylko sięgnął po moje rzeczy i zaczął je przenosić do siebie. A więc miałem spędzić noc z Gerardem sam na sam w czterech ścianach jego pokoju. To chyba szczyt moich marzeń.
W końcu podreptałem za nim. Nie raz byłem w jego pokoju, więc wiedziałem co się w nim znajduję. Czarne ściany, ciemne zasłony w oknach, łóżko w rogu pokoju i biurko z jego rysunkami i różnymi tekstami.
Widziałem niektóre i bardzo mi się podobały. Nawet kiedyś zabrałem mu jeden, aby mieć pamiątkę, bo w końcu chłopak niedługo wyjeżdżał. Miał dostać jakąś fajną pracę w Nowym Jorku. Zapewne zabiera ze sobą tego swojego chłopaka.
A ja muszę jeszcze przeżyć nalot mojej kuzynki, Mai. Właśnie dlatego uciekłem z domu. Ona ma dziś przyjechać, a ja się jej cholernie boję. Jak byliśmy mali, to mi kredki do nosa wpychała i ciągle mnie czymś biła.
Mam małą nadzieję, że jej przeszło, ale to na pewno nie prawda. W ostatnie święta prawie mnie udusiła, bo przegrała ze mną bitwę na śnieżki. Cudem przeżyłem i...
-Frank, wszystko okej?-Gerard spojrzał mi w oczy.-Wyglądasz, jakbyś miał zaraz płakać, albo się śmiać jak pojebany.
Uśmiechnąłem się słabo. Po kolacji wróciliśmy do pokoi, a Gerd poszedł się wykąpać. Kusi mnie, żeby zajrzeć do łazienki, ale czego ja w jego ciele jeszcze nie widziałem? Chyba już dosłownie wszystko zobaczyłem.
Coś stuknęło w okno. Gałęzie drzew poruszały się przez wiatr, który wiał mocno. Musiała zbliżać się burza, czego bardzo się bałem. Podszedłem bliżej okna i dostrzegłem postać o długich, czarnych włosach. Dziewczyna uśmiechała się szeroko. Wyglądała, jakby urwała się z horroru, albo jeszcze gorzej.
-Frank Anthony Iero, otwórz to jebane okno, albo rozbije je głową.-powiedziała głośno.
Zrezygnowany otworzyłem jej i wpuściłem ją do środka. Była cała przemoczona. Cóż, najwyraźniej zaczęło już padać.
-Maya, co ty tu robisz?-westchnąłem.
-Twoja mama mówiła, że poszedłeś nocować u kolegi, więc skojarzyłam fakty i przyszłam tutaj.-powiedziała uśmiechając się uroczo.
-Świetnie, ale teraz już idź, bo zaraz Gerard tu wejdzie i będzie zły.
-Uuuu, A Gerard to twój facet, tak? Niby ten "kolega"?-zachichotała.
Westchnąłem ciężko i starałem się ją przekonać, żeby sobie poszła, jednak nic nie wyszło. W końcu zawołałem Mikey'a, aby zrobił interwencję.
Ten tylko popatrzył na dziewczynę i pokręcił głową.
-Co ty do niej masz. Wygląda fajnie.-szepnął.
-Tak? A chcesz mieć usta pełne piasku, albo czegoś?-zatrzepotałem rzęsami uroczo.
W końcu Gee opuścił łazienkę i spojrzał na naszą trójkę. Uniósł jedną brew patrząc na mnie pytająco. Ja tylko pokręciłem głową zmieszany i przyniosłem jeszcze dwa materace, dla Mai i dla Mikey'a, bo nie chciał być sam. Położyłem się na drugim końcu łóżka Gerda, ale ten przytulił mnie od tyłu i przyciągnął na minimalna odległość do siebie.
-Dobranoc!-powiedział Mikey.
-Pchły na noc i karaluchy niech wam odgryzą nogi.-szepnęła złowieszczo dziewczyna.
Zadrżałem lekko, ale Gerd się zaśmiał cicho.
-Ty, to jednak głupi jesteś, Frank. Trzęsiesz się tak, że aż łóżko trzeszczy.-szepnął mi do ucha, a ja zarumieniłem się zawstydzony.
-On jest taki od zawsze...Jak był mały, to...-zaczęła dziewczyna.
-Nie! Dobranoc!-krzyknąłem.
Po długiej chwili wszyscy już spali, oprócz Gerarda, który nucił jakąś piosenkę pod nosem. Jedną ręką obejmował mnie w pasie, a drugą gładził po włosach. Chyba myślał, że już śpię, bo nachylił się nade mnę i musnął moje usta.
-Jesteś mój, nie Mikey'a. Nikogo, tylko mój.-szepnął.-Kocham cię, Frankie.
Wtuliłem się w niego bardziej i zasnąłem. Bardziej spokojnie niż podczas innych nocy, które były samotne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz